Adam Sadowski

FLECISTKA

ALICJA MOLITORYS flecistka, solistka i kameralistka, pedagog, promotorka muzyki współczesnej, menadżerka i producentka koncertów kameralnych, od 2013 wiceprezes stowarzyszenia Orkiestra Muzyki Nowej.

W roku 2000 ukończyła z wyróżnieniem Akademię Muzyczną w Katowicach. Otrzymała stypendium Svenska Institutet na roczne studia w Malmö pod kierunkiem prof. A. Ljungar-Chapelon.

Jako solistka i kameralistka brała udział w ogólnopolskich oraz międzynarodowych festiwalach muzycznych m.in.: International Flute Festival w Stratford-upon-Avon (Wielka Brytania), Journées Art & Science w Saint-Etienne (Francja), I Djur & Mols w Danii, La Côte Flûte Festival w Szwajcarii. Jako solistka występowała z orkiestrą Filharmonii Śląskiej, Orkiestrą Muzyki Nowej oraz Ars Musicae. Dokonała szeregu prawykonań utworów jej dedykowanych.

Od roku 2000 pierwsza flecistka Orkiestry Muzyki Nowej.  Występowała na wszystkich polskich festiwalach muzyki współczesnej oraz na festiwalach zagranicą: Chiny, Dania, Belgia, Słowacja, Austria. Z OMN dokonała szeregu nagrań archiwalnych dla Polskiego Radia oraz płytowych dla Decca, DUX, PWM, DaCapo, nominowanych do prestiżowych nagród fonograficznych.

Wraz z Aleksandrą Batog (altówka) oraz Agnieszką Kaczmarek-Bialic (harfa) jest współzałożycielką Lorien Trio, z którym występuje od roku 2004, m.in. na Litwie, w Chinach, Turcji i w wielu miastach Polski. Od 2012 flecistka nawiązała współpracę artystyczną z japońską pianistką Rinko Yoshino,  koncertując regularnie na zmianę w Polsce i w Japonii.

 

Ćwicz razem z –> Planerem Ćwiczeń Muzycznych

Przy dużym nagromadzeniu szczegółowych oznaczeń oko ludzkie przyswaja czarno-białe informacje zbyt wolno.
Zastosowanie kolorów w nutach, do oznaczenia techniki gry, dynamiki, itp., znacząco przyspiesza proces przyswajania tekstu.

Alicja Molitorys

#Ćwiczyć, ale jak? Rozmowa z Alicją Molitorys, flecistką

A.Sadowski: Chciałbym spytać o początki: poznawanie nut; pierwsze ćwiczenia w domu; osobę, która pomagała wejść w świat muzyki; nastrój panujący w domu.

A.Molitorys: Naukę z szkole muzycznej rozpoczęłam zupełnie przypadkowo. Kiedyś do przedszkola przyszły panie, które przesłuchiwały dzieci pod kątem zdolności słuchowych. Kiedy do rodziców przyszedł list informujący o egzaminach wstępnych, zareagowali pozytywnie i zaprowadzili mnie do szkoły muzycznej. W domu stało stare pianino, siostra nawet uczęszczała na lekcje do Ogniska, a ja czasami brzdąkałam na klawiszach. Tym sposobem trafiłam do klasy fortepianu. Moją pierwszą nauczycielką była p. Górecka, żona (czego wówczas nie byłam zupełnie świadoma) słynnego kompozytora Henryka Mikołaja. Ćwiczyłam chętnie, ale nieskutecznie. Robiłam postępy dużo wolniejsze niż moi koledzy z klasy, których rodzice byli zawodowymi muzykami. Na szczęście zaopiekowała się mną pewna mama kolegi i przez rok chodziłam do niej na sesje ćwiczenia. To wtedy zobaczyłam metronom, zrozumiałam potrzebę powtórek i poznałam metody ćwiczenia „sposobami”. W czwartej klasie odkryłam flet poprzeczny i od razu go pokochałam. Zmiana instrumentu podziałała jak dopalacz.

AS: Czym kieruje się Pani wybierając do grania taki a nie inny utwór? Jakie kroki podejmuje Pani by lepiej zrozumieć utwór? Czy ma Pani jakiś schemat ćwiczenia?

AM: Mój repertuar w dużej mierze zależy od okoliczności, zamówienia, działalności zespołu. Jedynie utwory solowe mogę dobierać samodzielnie. Specjalizuję się w wykonywaniu muzyki współczesnej, więc zanim wybiorę utwór staram się zapoznać z twórczością danego kompozytora, jego stylem. Różnice stylistyczne, różnorodne sposoby notacji zdają się odgrywać obecnie większą rolę niż w muzyce do połowy XX wieku. Zanim zacznę ćwiczyć z instrumentem sporo czasu poświęcam na pracę nad tekstem nutowym. Podstawa to staranne przestudiowanie legendy, ponieważ nie istnieje standardowa notacja współczesnych technik gry. Odcyfrowanie znaków to jedno, kolejny etap to praca z kolorami. Uważam, że przy dużym nagromadzeniu szczegółowych oznaczeń oko ludzkie przyswaja czarno-białe informacje zbyt wolno. Zastosowanie kolorów w nutach, do oznaczenia technik gry, dynamiki, itp. znacząco przyspiesza proces przyswajania tekstu. Co ważne z życiowego punktu widzenia, praca z tekstem nutowym jest bezgłośna, więc można się jej poświęcić w godzinach późnowieczornych, bez zakłócania ciszy nocnej sąsiadów.

AS: Czy sposób ćwiczenia może mieć wpływ na jakość występu? Który etap pracy nad utworem wydaje się najważniejszy w przygotowaniach do występu?

AM: Bez dwóch zdań! Czy tego chcemy, czy nie chcemy, to w jaki sposób ćwiczymy zawsze ma wpływ na efekt końcowy w postaci występu scenicznego, mniej lub bardziej zadawalającego. Praca nad utworem dzieli się na etapy, jeżeli pracujemy świadomie i z jasno określonym celem, wtedy praca posuwa się szybciej. Po rozczytaniu utworu, po pracy krótszymi fragmentami i w wolnym tempie, zaczynam pracę z metronomem. Docelowe tempo wymagane przez kompozytora wyznaczam w swojej aplikacji jako 100%, ale zaczynam ćwiczenie od tempa 75%. Doprowadzenie do płynności i bezbłędnej gry w tempie 85% wydaje mi się kluczowe. Jeżeli do tego etapu ćwiczenia nie wkradły się żadne błędy, a ruchy ciała pozostają swobodne, doćwiczenie pozostaje już kwestią ilości powtórek (automatyzm gry) oraz interpretacji (świadomy wybór). Dobrze ugruntowany fundament umożliwia fantazję wykonawczą.

AS: O jakiej porze dnia lubi Pani ćwiczyć? Czy mogłaby Pani przybliżyć czytelnikom swoje sposoby na pozostanie w formie gdy nie ma wiele czasu na ćwiczenie?

AM: Najczęściej ćwiczę z samego rana, kiedy w domu nie ma pozostałych domowników. To bardzo komfortowa sytuacja: cisza i pełne skupienie. Podczas pracy w szkole wykorzystuję każde okienko na utrwalanie trudniejszych fragmentów. Wieczorami często mam próby Orkiestry Muzyki Nowej.

Pozostawanie w formie to, podobnie jak u sportowców, utrzymywanie mięśni w sprawności, szybkości i elastyczności. W grze na flecie biorą udział różne partie mięśni stąd systematyczne ćwiczenie musi obejmować biegłość palcową (gamy!), elastyczność ust (duże interwały, legato), ruchliwość języka (pojedyncze i podwójne staccato) oraz podparcie przepony (oddech i mięśnie brzucha).

AS: Chciałbym spytać także jak radzi sobie Pani z trudnymi miejscami w utworze?

AM: Po pierwsze trzeba uświadomić sobie, że nasz mózg zapamiętuje wszystko, nie tylko to, co my chcemy. Jeżeli ćwiczymy z błędami, to mózg zapamiętuje także błędne rozwiązania. Tym samym, podczas ćwiczenia nie ma znaczenia ilość powtórek trudnego miejsca, ale proporcje między bezbłędnymi wykonaniami i tymi mniej perfekcyjnymi. Podczas pracy nad utworem powinniśmy dążyć, by ponad 90% powtórek trudnego miejsca było wykonane prawidłowo, licząc od samego początku, od pierwszego zetknięcia się z tekstem! Jak to możliwe? Wystarczy unikać błędnych powtórek! Brzmi banalnie, ale jak to osiągnąć na różnych etapach ćwiczenia? Chyba wszyscy znamy sposoby ćwiczenia sposobami, w rytmach, różną artykulacją.  Tutaj zaproponuję kilka mniej popularnych metod:

  • Podczas rozczytywania technika „chunking” – rozbicie długich pochodów na odcinki „chunks” około 2-2,5 cm. To odpowiada polu widzenia naszego oka, które jest w stanie równocześnie objąć wszystkie informacje zawarte w „chunk”. Czyli nie czytamy od lewej, ale obejmujemy wzrokiem wszystkie nuty na odcinku ok 2 cm. Po zagraniu jednego „chunk” robimy przerwę, powiedzmy sekundę, na przyswojenie wzorkiem kolejnego „chunk”. W praktyce najczęściej są to cztery nuty (np. cztery szesnastki) rozdzielone pauzą ćwierćnutową.
  • Na późniejszym etapie pracy świadoma elastyczność tempa – zbliżając się do trudnego miejsca świadomie zwalniamy, by bez paniki, bez usztywniania mięśni, bardzo precyzyjnie przebrnąć przez największe zawiłości. Nie należy zbyt szybko podkręcać tempa. Liczy się swoboda ruchu i bezbłędność. Taka metoda pracy zaprocentuje w końcowym etapie przygotowania do występu.
  • Przy wyjątkowo uciążliwych miejscach polecam metodę wizualizacji. Bez instrumentu, nawet bez fizycznego ruchu palców, tylko wyobrażam sobie zmiany chwytów. Dla flecistów szczególnie chwyty w oktawie trzykreślnej przyprawiają o zawrót głowy. Samo myślenie o konkretnym ruchu inicjuje impuls w mózgu odpowiedzialny za dany nerw. Tak faktycznie to musimy ćwiczyć nasz mózg, naszą koncentrację, by świadomie wysyłać prawidłowe sygnały. Palce już sobie wtedy ‘same’ poradzą.

AS: Kiedy wypracowała Pani swoje sposoby ćwiczenia, które się sprawdzają? Czy mogłaby Pani podpowiedzieć młodym czytelnikom na co zwracać uwagę przy szukaniu strategii ćwiczenia?

AM: Spędziłam z instrumentem kilkadziesiąt tysięcy godzin, więc by po latach podtrzymać motywację i koncentrację ciągle poszukuję nowych metod pracy. Kluczem jest otwartość, różnorodność, inwencja oraz fundament teoretyczny. Czytam prace psychologiczne, słucham wywiadów z wybitnymi muzykami, inspiruję się pozaartystycznymi lekturami. Improwizuję, wymyślam własne sposoby ćwiczenia, czasami zapisuję je dla wychowanków. Od kilku lat prowadzę dzienniki ćwiczenia, które zmieniają formę i szczegółowość zapisów w zależności od potrzeb. Ostatnimi czasy, ćwicząc w domu stosuję technikę „pomodoro” to znaczy dzielę pracę na odcinki 20-25 minutowe. Każda sesja ćwiczenia ma swój cel, wtedy praca szybko posuwa się do przodu.

Najgorsze co może nas spotkać w zawodzie muzyka to rutyna i obojętność. Prawdziwie artystyczna dusza zawsze znajdzie sobie przestrzeń na kreację i świeżość spojrzenia, czego sobie i Państwu życzę.

AS: Bardzo dziękuję za rozmowę!

Ćwicz razem z –> Planerem Ćwiczeń Muzycznych

IDEA PROJEKTU #Ćwiczyć, ale jak?

 Facebook Projekt #Ćwiczyć, ale jak?

 

Bądź na bieżąco z #Ćwiczyć, ale jak?

Next Post

Previous Post

© 2026 Adam Sadowski

Theme by Anders Norén