Adam Sadowski

organista

PATRYK PODWOJSKI

organista, improwizator, organizator życia muzycznego, absolwent Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku w klasie organów. Obecnie sudiuje improwizację organową na Universität der Künste w Berlinie. Od 2015 roku jest organistą Archikatedry w Gdańsku- Oliwie. Laureat kilku konkursów muzyki organowej w kraju i zagranicą (Rosja). Stypendysta Marszałka Województwa Pomorskiego. Prezes Fundacji Promocji Sztuki im. Feliksa Nowowiejskiego, z którą organizuje koncerty muzyki organowej na Pomorzu. Koncertuje jako kameralista/solista w kraju i zagranicą. Współtwórca duetu Sound of Fusion (wraz z Szymonem Zawodnym – saksofon). Płytoteka: Wielkie Organy Archikatedry Oliwskiej (2017 – debiutancka), Daniel Magnus Gronau – wariacje chorałowe (2018 – praca zbiorowa). 

Improwizacja jest diametralnie innym doświadczeniem niż rozczytywanie utworu i jego interpretacja. (…) Odkąd rozwijam tę umiejętność stwierdzam, że ma to ogromny wpływ na lepsze rozumienie i interpretację skomponowanych utworów.

PAtryk Podwojski

#Ćwiczyć, ale jak? – rozmowa z Patrykiem Podwojskim – organy

A.Sadowski: Chciałbym spytać o początki: poznawanie nut; pierwsze ćwiczenia w domu; osobę, która pomagała wejść w świat muzyki; nastrój panujący w domu.

P.Podwojski: Początek wejścia w świat muzyki nie był u mnie tak oczywisty. Myślę, że pewien impuls mógł mi dać mój wujek, który grał na akordeonie – był samoukiem. Pamiętam, że bardzo się cieszyłem, gdy usłyszałem po raz pierwszy grę mojego wujka. Niewątpliwie był to na tyle silny impuls, że po kilku latach wyzwolił we mnie chęć nauki i radowania się wykonywaną muzyką. Pierwsze kroki w poznawaniu nut stawiałem w ognisku muzycznym, w którym zachęcano mnie do nauki gry na gitarze. W wieku 12 lat poszedłem do szkoły muzycznej pierwszego stopnia, gdzie z kolei polecono mi rozpocząć naukę gry na akordeonie. Rodzice nie są muzykami, więc w domu ćwiczyłem z własnej nieprzymuszonej woli :-). Widząc efekty wielogodzinnych ćwiczeń, jeszcze bardziej zmobilizowałem się do dalszej pracy. Z czasem jednak zafascynowałem się „królem instrumentów” – organami. Od tamtej chwili postanowiłem się poświęcić już ostatecznie temu instrumentowi. W domu tata, nakłaniał mnie bym potraktował muzykę jako pasję, a nie jako zawód. Gdy usłyszał, że rezygnuję z Politechniki będąc na pierwszym roku, namawiał mnie bym jednak pozostał na tej uczelni. Muzyka była silniejsza, więc postanowiłem się jej jeszcze bardziej poświęcić.

A.S.: Czym kierujesz wybierając do grania taki a nie inny utwór? Jakie kroki podejmujesz by lepiej zrozumieć utwór? Czy masz jakiś schemat ćwiczenia?

P.P.: Gdy wybieram utwór, który chcę przygotować, to przede wszystkim musi mi się podobać. Z upływem lat gust się zmienia i muzycy zaczynają się interesować utworami innych twórców, epok itd.. Podobnie jest u mnie. Na początku swojej edukacji muzycznej preferowałem inne utwory niż np. obecnie. To właśnie zainteresowanie danym utworem, kompozytorem, stylistyką sprawia, że zaczynam zgłębiać wiedzę na ten temat. Uważam, że bardzo pomocne jest poznanie kontekstu tworzenia danego utworu. Pomaga mi to w interpretacji danego utworu. 

Odkąd rozpocząłem drugi kierunek studiów na Uniwersytecie Sztuk w Berlinie w specjalności improwizacja organowa zmieniło się moje postrzeganie utworów. Improwizacja jest diametralnie innym doświadczeniem niż rozczytywanie utworu i jego interpretacja. W improwizacji wykonawca tworzy wszystko od podstaw forma, fraza, harmonia, faktura itp.. Odkąd rozwijam tę umiejętność stwierdzam, że ma to ogromny wpływ na lepsze rozumienie i interpretację skomponowanych utworów. Jeśli chcę improwizować np. w stylu barokowym czy romantycznym to muszę bardzo dobrze zapoznać się z tym „językiem muzycznym”, aby później samemu móc się posługiwać tym językiem. 

Dla mnie bardzo pomocne jest właśnie zrozumienie utworu, który zamierzam wykonywać. Bardzo lubię obserwować harmonię, środki kompozytorskie, frazę itd.. Szczególnie gdy mi się jakiś fragment podoba, staram się go zrozumieć i zapamiętać by potem wykorzystać w improwizacji. Takie zapoznanie się z utworem wpływa na zdecydowanie większą kontrolę podczas gry. Moja świadomość jest w stanie ” zapanować” nad tym co się dzieje :-). Podobnie jest z improwizacją. Najpierw układam sobie formę, notuję sobie wskazówki, ćwiczę konkretne zagadnienia, z którymi mam problem. Staram się prowadzić frazę, kontrolować ruch głosów – harmonię. Małymi krokami podążam do przodu, tak by nie stracić kontroli nad tym co robię. 

A.S.: Czy sposób ćwiczenia może mieć wpływ na jakość występu? Który etap pracy nad utworem wydaje się najważniejszy w przygotowaniach do występu? 

P.P.: Sposób ćwiczenia jest kluczowy dla jakości występu. Tak jak w poprzednim punkcie wspomniałem, jest to etap najistotniejszy. Jeśli rozpocząłbym ćwiczenie po prostu grając utwór od początku do końca, na pewno straciłbym poczucie komfortu podczas wykonania takiego utworu na koncercie. Kluczowa jest systematyczność, ćwiczenie fragmentami oraz odpowiedni czas.  Nie jestem w stanie wyodrębnić tylko jednego etapu przygotowań. To właśnie cały proces ćwiczenia wpływa na końcowy efekt. Jeśli jest odpowiednio ułożony i dostosowany do naszych uwarunkowań psychofizycznych, to efekt końcowy będzie satysfakcjonujący.

A.S.: O jakiej porze dnia lubisz ćwiczyć? Czy mógłbyś przybliżyć czytelnikom swoje sposoby na pozostanie w formie gdy nie ma wiele czasu na ćwiczenie?

P.P.: Najbardziej lubię ćwiczyć rano, gdy jestem wypoczęty. Jestem wtedy najbardziej efektywny w swoich działaniach. Gdy nie mam wiele czasu na ćwiczenie, to właśnie wspomniana analiza różnych aspektów pomaga mi na przyspieszenie procesu uczenia się. Przy instrumencie pomaga mi natomiast ćwiczenie w wolnym tempie wybranych fragmentów- fraz, które sprawiają mi trudność. Czasami pomocne bywa też granie fragmentów w odpowiednich konfiguracjach. Podam przykład organowy związany m.in. z koordynacją. Podczas ćwiczenia trudnych organowych sonat triowych J.S.Bacha grałem sobie wybrane partie- np. prawa ręka i klawiatura nożna, lewa ręka i klawiatura nożna, wszystkie partie razem w wolnym tempie z czego jeden z dwóch manuałów miał wyłączone rejestry. Wpływa to na zmianę rutyny, motywuje do ćwiczenia w sposób aktywny a nie tylko bazowania na pamięci ruchowej.

A.S.: Chciałbym spytać także o sposoby na zapamiętanie utworu oraz jak radzisz sobie z trudnymi miejscami w utworze?

P.P.: Pomaga mi wspomniane zrozumienie utworu – środków kompozytorskich. Znalezienie jakiegoś ciągu harmonicznego, rytmicznego, melodycznego, skala, faktura. Gdy napotykam na trudne miejsce w utworze niewątpliwie pomocnym jest pamięciowe opanowanie danego fragmentu.

A.S.: Utwór można również czytać a vista. Czy praktyka a vista to codzienność w Twojej specjalizacji? Do czego może służyć rozwijanie tej umiejętności?

P.P.: Bardzo często przydaje się ta umiejętność. W mojej specjalizacji jest to bardzo potrzebna umiejętność. Często otrzymuję nuty do akompaniamentu chórowi dosłownie chwilę przed wykonaniem danego utworu. Czasami okazuje się, że mam zaakompaniować wokalistce czy instrumentaliście podczas mszy. 

A.S.: Kiedy wypracowałeś swoje sposoby ćwiczenia, które się sprawdzają? Czy mógłbyś podpowiedzieć młodym czytelnikom na co zwracać uwagę przy szukaniu strategii ćwiczenia?

P.P.: Tak naprawdę wypracowuję cały czas swój sposób ćwiczenia. Życie uczy mnie nowych rzeczy, to jest niesamowite. Na pewno rozmowa z naszymi autorytetami, kolegami – muzykami daje ogromne możliwości wymiany swoich doświadczeń i możliwość uczenia się. Ostatnio w rozmowie z Adamem Sadowskim (autorem tego newslettera oraz książki o muzykach) dowiedziałem się bardzo ciekawych informacji o psychologii w muzyce i procesie ćwiczenia.

Czytelnikom polecam na samym początku poznać samego siebie, tzn. czy jestem wzrokowcem, słuchowcem….czy jestem introwertykiem, ekstrawertykiem…. czy jestem cierpliwy, pracowity. To wszystko ma wpływ na wybranie odpowiedniej strategii ćwiczenia. 

Na pewno najważniejsza jest systematyczność. I wcale nie chodzi o to, by ćwiczyć godzinami dziennie. Czasami gdy nie mam danego dnia czasu, wystarczy 30-40 minut. Ważne, że idę do przodu. 

Dobry sen jest bardzo ważny w całym procesie dobrego uczenia się. To właśnie podczas snu mózg przetwarza to, nad czym pracowaliśmy.  Ćwiczę robiąc przerwy, bo wiem, że jeśli będę dłużej ćwiczyć bez przerwy, to moje ćwiczenie przestanie być konstruktywne. Poza ćwiczeniem na instrumencie nie zapominam o aktywności fizycznej. Zdecydowanie łatwiej uczę się nowych rzeczy, gdy mam możliwość popływania czy biegania na świeżym powietrzu. To takie podstawy, żeby praca była skuteczniejsza. 

I na koniec – cierpliwość.  Nie oczekuje, że od razu po skończeniu prawidłowego ćwiczenia będą zauważalne efekty. Będą na pewno następnego dnia. Zrozumienie tego zaoszczędza mi mnóstwo czasu i nerwów :-).

A.S.: Bardzo dziękuję za rozmowę!

IDEA PROJEKTU #Ćwiczyć, ale jak?

 Facebook Projekt #Ćwiczyć, ale jak?

NOWOŚĆ!  –> Planer Ćwiczeń Muzycznych

rabat 7% z kodem PIANISTA

Bądź na bieżąco, DOŁĄCZ do #Ćwiczyć, ale jak?

 

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2026 Adam Sadowski

Theme by Anders Norén