ADAM STACHOWIAK
jest absolwentem Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach.
W latach 1994-1995 pracował jak pierwszy trębacz w Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Z zespołem Teatru Muzycznego realizował musicale: „Skrzypek na Dachu”, Les Miserables”, West Side Story” oraz „Czarnoksiężnik z krainy Oz”.
Grał miedzy innymi w Orkiestrze Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach pod dyrekcją Jerzego Miliana, w Orkiestrze Glenna Millera oraz w zespole Chucka Mangione.
Brał udział w znaczących wydarzeniach muzycznych, dokonując nagrań płytowych muzyki do filmów i spektakli teatralnych oraz współpracuje z wieloma zespołami jako muzyk orkiestrowy i kameralny.
Obecnie jest pierwszym trębaczem Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku.
Gra na trąbkach historycznych z epoki baroku oraz instrumentach współczesnych: trąbce B i C, trąbce piccolo, kornecie i flugelhornie.
Prowadzi zespoły kameralne: Sounds & Beats oraz Amber Brass Quintet.
Od roku 2010 jest również wykładowcą w klasie trąbki w Akademii Muzycznej w Gdańsku.
(…)Trąbka nie jest instrumentem fizycznym. Niestety tylko nielicznym udaje się na tyle zrozumieć i opanować zasady wydobycia dźwięku pozwalające na pominięcie fizyczności.
ADAM STACHOWIAK
#Ćwiczyć, ale jak? Rozmowa z Adamem Stachowiakiem -trąbka
A.Sadowski:Bardzo dziękuję za udział w naszej serii wywiadów z muzykami różnych specjalności. Każdemu muzykowi zadaję te same pytania. Pierwsze dotyczy początków: poznawania nut; pierwszych ćwiczeń w domu; osób, które pomagały wejść w świat muzyki; nastroju panującego w domu.
A.Stachowiak:Dziadek Antoni, którego w zasadzie nie pamiętam, grał na klarnecie oraz prowadził przed i po wojnie lokalne orkiestry dęte. Tam też przygodę z trąbką zaczynał mój ojciec. Można by rzec zawód rodzinny. Dzisiaj to nie do pomyślenia, ale w tamtych czasach ćwiczyło się na instrumencie w mieszkaniu. Proszę sobie wyobrazić dwóch trębaczy grających w blokowisku. Świętych sąsiadów miałem. Jak oni wytrzymywali ten jazgot ?
Poznawanie nut na trąbce jest bolesne. Towarzyszy temu na początku zbyt duży wysiłek fizyczny. Najlepiej byłoby poznać podstawy muzyki na fortepianie. Coś o tym z dzieciństwa wiem. Po 2 latach nauki na trąbce, rodzice kupili pianino. Stare, ładne z lichtarzami na świeczki. Uwielbiałem na nim grać. Chyba z dwóch powodów: ćwiczenie nie sprawiało wysiłku, który towarzyszył trąbce, oraz odkryłem świat harmonii. Najpierw prostej, później bardziej skomplikowanej. Stąd był już tylko krok do odkrycia muzyki jazzowej. Królował wtedy magnetofon szpulowy ZK 140. Nie wiem skąd, ale ojciec miał dużą kolekcję tej muzyki. Dzięki temu starałem się najlepiej jak potrafiłem (absolutnie nie było to doskonałe) spisywać tematy i improwizacje, oraz w miarę możliwości dodawać akordy. Sądzę, że wpłynęło to na mój słuch muzyczny i postrzeganie muzyki. Nie mam absolutnego słuchu. Raczej barwowy. Od razy słyszę poprawnie wszystkie wysokości dźwięków granych na trąbce lub fortepianie. Na innych instrumentach nie jest to już takie oczywiste.
Nieco później zapisałem się do orkiestry dętej. Do dzisiaj gdy widzę lub słyszę taką orkiestrę grającą marsze, moje serce się raduje.
A.S.:Czym kierujesz się wybierając do grania taki a nie inny utwór? Jakie kroki podejmujesz by lepiej zrozumieć utwór? Czy masz jakiś schemat ćwiczenia?
A.Stachowiak:Będę zupełnie szczery: wybieram do grania takie pozycje, o których wiem, że będę mógł sprostać pod względem technicznym i fizycznym. Nie ma co się oszukiwać, każdy ma w tym zakresie pewne ograniczenia i nie należy rzucać się z motyką na słońce. Jeśli zaawansowanie utworu wyraźnie przekracza moje możliwości, ograniczam się do podziwiania nagrań płytowych. Oczywiście nie oznacza to zasypywania gruszek w popiele. Często, sam dla siebie ćwiczę takie pozycje, aby przesunąć drabinkę umiejętności nieco wyżej.
Jeśli przygotowuję zagranie kompozycji, którą mniej lub bardziej znam sprawa jest prosta, ograniczam się do jak najlepszego wyćwiczenia elementów technicznych. Wydaje się, że jeśli ten aspekt w wykonywanym dziele kuleje, ciężko jest wtedy mówić o jego właściwościach estetycznych. Tylko nienaganne wykonanie techniczne warunkuje możliwość uwypuklenia warstwy muzycznej i emocjonalnej, oraz pozytywny odbiór przez publiczność.
Inaczej sprawa się ma z utworem, którego chociażby ze słuchu nie znam. Najpierw gram go w wolnym tempie bez żadnych wartości rytmicznych np. ćwiartkami stopniowo, w miarę oswajania się z jego linearnością, przyspieszając. Gdy już znam wszystkie odległości pomiędzy dźwiękami dokładam zapisany rytm. Ważnym jest też trochę wiedzieć, z którego okresu historycznego pochodzi dany utwór, oraz kto jest jego kompozytorem, co z mojego doświadczenia pedagogicznego wcale nie jest takie oczywiste. Umiejscowienie utworu w czasie oraz wiedza o tym w jakim kontekście został przez kompozytora napisany, znacznie ułatwia interpretację.
Tutaj muszę zaznaczyć, że nie jestem zwolennikiem ślepego naśladownictwa i dążenia do wyimaginowanego kształtu utworu. Uważam, że instrumentalista ma również prawo, a wręcz obowiązek do odciśnięcia własnego piętna w interpretacji. Inaczej każde wykonanie było by tak samo nudne.
A.S.:Czy sposób ćwiczenia może mieć wpływ na jakość występu? Który etap pracy nad utworem wydaje się najważniejszy w przygotowaniach do występu?
A.Stachowiak:Skłaniam się do stwierdzenia, że w przypadku instrumentu dętego blaszanego, najważniejsze jest przygotowanie mentalne oraz fizyczne.
Największym wrogiem jest trema. Potrafi ona podczas występu scenicznego zniweczyć wszelkie nakłady pracy, które włożyliśmy podczas przygotowań. Moim zdaniem bierze się ona stąd, że w okresie całego procesu edukacyjnego niejednokrotnie poddawani jesteśmy presji …. musisz, bo jak nie to …… co powoduje zakodowanie umysłu na strach przed niepowodzeniem. W takim stanie emocjonalnym nie da się pracować. System ewaluacji oparty na zasadzie nagrody i kary przekreślił już nie jedną dobrze zapowiadającą się karierę.
Nie, trąbka nie jest instrumentem fizycznym. Niestety tylko nielicznym udaje się na tyle zrozumieć i opanować zasady wydobycia dźwięku pozwalające na pominięcie fizyczności. Znakomita większość będzie zależna od tego aspektu. Wytrzymałość aparatu gry jest kluczowa dla przedstawienia muzycznych oraz technicznych walorów wykonywanej kompozycji.
A.S.:O jakiej porze dnia lubisz ćwiczyć? Czy mógłbyś przybliżyć czytelnikom swoje sposoby na pozostanie w formie gdy nie ma wiele czasu na ćwiczenie?
A.Stachowiak:Tylko rano. Najlepiej od siódmej. Po południu umysł mam już zaprzątnięty innymi sprawami i ciężko mi się skupić na niuansach. Wspomniałem już o „fizyczności” trąbki i niestety nie ma czegoś takiego jak pozostawanie w optymalnej dyspozycji nie ćwicząc. To jest zawód i nie można nie pracować. 90% naszej pracy to właśnie ćwiczenie. Zasłanianie się brakiem czasu jest tu zatem stwierdzeniem niefortunnym.
A.S.:Chciałbym spytać także o sposoby na zapamiętanie utworu oraz jak radzisz sobie z trudnymi miejscami w utworze?
A.Stachowiak: W moim wieku pamiętam te utwory, które dobrze znam. Żeby zapamiętać nowy utwór muszę go ćwiczyć aktywnie. Bierne przegrywanie nic nie daje; również w sferze interpretacji. Zazwyczaj ćwiczę krótkie frazy kilkukrotnie grając z nut a następnie zamykam je i gram z pamięci. Następnie łączę je w większe zdania muzyczne. Gram z nut tylko przy poznawaniu tekstu, następnie już tylko na pamięć. Staram się wykonywać to co ćwiczę, a nie przegrywać z punktu A do B. To jest właśnie ćwiczenie aktywne.
Jeśli spojrzeć na trudności tekstowe w utworze, to wydaje mi się, że pod względem palcowania ich właściwie nie ma. Trąbka ma 3 tłoki. Technika palcowa jest raczej mało skomplikowana. Nuty poukładane tak czy inaczej. Co mnie ogranicza to elastyczność oraz kontrola nad dźwiękami. Nie wdając się w szczegóły, każdy dźwięk na trąbce ma swoje odzwierciedlenie w ułożeniu zadęcia – aparatu gry. Elastyczność czyli umiejętność manipulacji pomiędzy wertykalnym położeniem dźwięków powoduje, że dla jednego muzyka dany układ będzie trudny, a dla innego nie. Tu do pewnego stopnia rolę odgrywają ćwiczenia rozwijające tą umiejętność, a w przeważającej części moim zdaniem – predyspozycje. Pokuszę się o stwierdzenie, że jeśli brak tych drugich, te pierwsze mogą nie wystarczyć do opanowania instrumentu w sposób mistrzowski. Zatem, może się zdarzyć, że pewien lub pewne fragmenty w utworze będą odbiegać od perfekcji wykonawczej. Na szczęście zawsze można posiłkować się wtedy myślą Ludwiga van Beethovena „Zagranie złej nuty jest bez znaczenia. Granie bez pasji jest niewybaczalne”
A.S.:Utwór można również czytać a vista. Czy praktyka a vista to codzienność w Twojej specjalizacji? Do czego może służyć rozwijanie tej umiejętności?
A.Stachowiak:Był taki okres w moim życiu zawodowym, że zostałem jak gdyby przymuszony do opanowania tej umiejętności. Codziennie koncert z innym repertuarem. Próba – przedstawienie. Margines błędu, no cóż lepiej żeby go nie było. Już sam cykl niejako wymusza szybką orientację w tym co się dzieje na kartce z nutami. Po pierwsze szybka analiza: tonacja, metrum, tempo, styl, oraz zmiany po drodze. Po pewnym czasie człowiek wpada w automatyzm. Przyglądam się przez chwilę zapisowi i zapamiętuję. Ważne jest też to, aby nie skupiać wzroku na nucie, grupie czy danym takcie, który wykonujemy – trzeba widzieć horyzontalnie dalej. Im dalej tym lepiej.
Od 20 lat nie muszę już czytać a vista i z przerażeniem zauważam, że ta umiejętność zanika. Żeby ją pobudzić otwieram książkę z etiudami i gram od deski do deski nie poprawiając niczego. Następnie analizuję tą etiudę pod kątem popełnionych błędów. To daje również czas na regenerację przed następną etiudą. Tym sposobem poprawiam również wytrzymałość.
A.S.:Kiedy wypracowałeś swoje sposoby ćwiczenia, które się sprawdzają? Czy mógłbyś podpowiedzieć młodym czytelnikom na co zwracać uwagę przy szukaniu strategii ćwiczenia?
A.Stachowiak:Nie mam jakiegoś jedynego cudownego środka na ćwiczenie. Sposoby owe ewoluują. W tym temacie korzystam ze specjalistycznej literatury. Bywa, że modyfikuję ją na własne potrzeby, lub wymyślam swoje wprawki. Staram się od czasu do czasu zmieniać schematy ćwiczeń, aby nie popaść w rutynę. Trzeba co jakiś dostarczać nowych bodźców.
Trąbka – instrument, który tu omawiam, piękny i pożądany, nad wyraz niewdzięczny. Nie można raz się nauczyć. Wymaga ciągłej atencji. Kiedy ćwiczysz powinieneś wiedzieć kiedy to robić, co grać i w jaki sposób. Dbaj o kondycję fizyczną. Bądź pogodnego usposobienia. Nie zniechęcaj się. Metoda postępu: krok po kroku; najgorsze co możesz zrobić to iść na skróty. Staraj się nie grać dłużej niż 40 minut na raz. Układaj swoje ćwiczenia w grupy, np. 20 minut gry, 20 minut odpoczynku i tak kilkukrotnie. Odpoczywaj tyle samo ile grałeś, zarówno pomiędzy grupami jak i wprawkami. Pamiętaj mięśnie podczas treningu nabierają siły właśnie wtedy gdy robisz pauzę między kolejnym ich wysiłkiem. Jak poczujesz zmęczenie – zrób przerwę. Mięśnie mają pamięć. Podchodząc do ćwiczenia gdy są one zmęczone utrwalasz złe nawyki. Słuchaj dużo różnorodnej muzyki, ale nie kopiuj. Zdefiniuj swój styl. Nagrywaj się i analizuj. Graj ze słuchu. Graj dużo na fortepianie – HARMONIA !!! Jeśli gra na trąbce jest dla Ciebie udręką, odszukaj w sobie inne powołanie.
A.S.:Bardzo dziękuję za rozmowę!
Ćwicz razem z –> Planerem Ćwiczeń Muzycznych
IDEA PROJEKTU #Ćwiczyć, ale jak?
Facebook Projekt #Ćwiczyć, ale jak?
DOŁĄCZ do newslettera #Ćwiczyć, ale jak?